Łączna liczba wyświetleń

środa, 6 czerwca 2012

rozdział siódmy .♥


Gdy weszliśmy do szkoły każdy patrzył na nasze splątane ze sobą ręce. Przechodząc obok klasy Edwarda widziałam jego spojrzenie, było takie jakby miał zaraz nim pobiec Martina. Chyba jego ślicznotki nie było dzisiaj w szkole, bo cały czas siedział sam. Spojrzałam na Martina i się zaśmiałam:
- Jenny chyba ma dzisiaj za dużo klijentow, że jej dzisiaj w szkole nie ma; D
- oj chyba tak, no w końcu musi utrzymać nieroba; D – zasmiaał się Martin
Cały dzień w szkole spędziliśmy razem tak jak i po szkole. Cale dnie spędzaliśmy ze sobą..

tydzień później !

Siedziałam sobie właśnie na face, gdy dostałam eske od, Martina, że ma dla mnie ciekawą niespodziankę. Miałam być gotowa za godzinę wiec byłam, czekałam w wyznaczonym przez niego miejscu. Siedziałam na ławce i odpalałam szluga, gdy usłyszałam, że mam to wyrzucić a po chwili poczułam woń jego perfum, które tak ubustwialam.. Zaciągnęłam się dymem tytoniowym w płuca i poczułam delikatny pocałunek w policzek.:
- Witaj kochanie – powiedział z uśmiechem na ustach – Edward mnie dzisiaj zaczepił jak wracałem do domu
Spojrzałam na niego pytająco
- co chciał?
- powiedział mi ze mam się od ciebie odjebac, bo jak nie to pożałuje- przytulił mnie do siebie, – ale tego nie zrobię nie masz się, czego obawiać. Jesteś moim najważniejszym skarbem, kocham cie i chciałbym żebyś ze mną była. Wiem za daleko się to potoczyło, to miała być tylko zemsta na nim, ale jednak poczułem cos więcej. – Powiedział opuszczając głowę w dół
- Martin. Nie martw się. Ja tez się w tobie zakochałam.. Ale nic ci nie mówiłam, bo myślałam ze mnie wyśmiejesz no, bo to miała być tylko zemsta. – Spojrzałam na niego
- Alice bądź ze mną, dasz nam szanse? – Spojrzał na mnie, miał takie cudowne oczy i do tego ta nadzieja w nich.
- oczywiście, ze dam nam szanse, nie po to tak długo czekałam żeby ci odmówić
Nasze usta złączyły się ze sobą, a jego ręka trzymała moja bardzo mocno, po raz kolejny czułam się cudownie, bezpiecznie. Mógłby mnie trzymać tak zawsze i nigdy nie opuszczać. Po godzinie poszliśmy do mnie, była akurat moja mama w domu, czym byłam zdziwiona, bo ona bardzo dużo pracuje i nie ma wolnego czasu zbytnio. Gdy weszliśmy do domu widziałam spojrzenie mamy:
- dzień dobry chłopcze, zapraszam do mnie;) – spojrzała na niego z uśmiechem
Chłopak podszedł do niej niepewnie, nie wiedział jak ma się zachować i co jej mama może od niego chcieć.
- Dzień dobry pani, jestem Martin Salvador – uśmiechnął się do niej delikatnie
- Ty pewnie jesteś tym chłopakiem, o którym wciąż słyszę od Alice. Jesteś jej częstym tematem. Przyznać się. Będę babcią? – Zaśmiała się
- nie, nie ma się pani, o co martwić, Alice jest jeszcze młoda i na dzieci ma jeszcze czas.- Uśmiechnął się, po czym usłyszał krzyki, Alice która go wołała. – Przepraszam panią ale chyba musze już iść bo Alice mnie woła; )
Mama pożegnała się z nim z uśmiechem na twarzy i powiedziała ze przyniesie nam cos do jedzenia..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz